german polska

Opinie uczestników

Wiersz Zofii Dagi
Gdy dostalalm zaproszenie od Lusi na warsztaty już muzyka w mojej duszy zaczeła grać i napisałam wieszcz, który ujrzał światło dzienne na Lusi warsztatach i tym wlasnie wierszem pragnę podzielić sie z Wami wszystkim

Jaka jestem?

Jestem miłością i muzyką,
wietrem, powietrzem,
slońcem, chmurami, śniegiem i deszczem
całym światem...

Jestem...
I caly świat jest we mnie
silny, bezkresny, tajemniczy
i fantastyczny...

Jestem...
Jest we mnie sila i moc tworzenia,
tworzenia nowego,
tworzenia przestrzeni i pękna,
pomażania miłości,
radości i nieskończonosci...

Jestem...
W bezkresie świata odnalazlam siebie,
nową odrodzoną,
gdzie moje serce i dusza otwiera sie
na wszystki barwy świata,
teczę w deszczu i
promieniach złotego slońca.

Jestem...
Teraz...
Zawsze...
Istnieje w każdej kropelce wody,
w kazdym podmuchu powietrza,
w każdej galęzi drzewa, w oceanach i skalach.

Jestem...
Jestem w Tobie i w sobie
w usmiechu i we łzach
w Twoim dołku na policzku
i w piegu tej dziewczyny.

Jestem...
ciagle jestem,
bylam i bede
zawsze i wszedzie.

Jestem...
w nieskończonasci i
w kresie.
Jestem i będę
a będę to jestem.

Natomiast nastepny wiersz napisalam po warsztatach i ten wiersz
dedykuję Lusi z podziękowaniem za budujące warsztaty.
Lusi, która w piękny sposób uczy nas jak kochać i szanować siebie i
innych.Lusi, która z wdziękiem i serdecznością uczy i pokazuje nam
jak rozsiewć dobro na tej planecie."

"Tańcz ze mną taniec życia."

Rozrzucam slowa jak jak kwiaty
tu i tam.
Kwiaty pachące ląką
kwiaty słodkie od slonca
kolorowe i zlociste.

Wiatr rozsiewa je z szeptem
i szepcze kocham Cie...
kocham Cię...
tańcz ze mną taniec życia.

Mowi i śpiewa;
powiewaj w słońcu,
dotykaj z szelestem
środka duszy,
piesć ją swą delikatością
i tancz
tańcz ze mną taniec życia.

Rozpływaj się w powietrzu,
muskaj motyle,
dotykaj slońca
pieść się w wonnej łące
i tańcz
tańcz ze mną taniec życia.

Pływaj w falach cieplego morza
w porannej, świeżej bryzie i
przygladaj się barwnym rybom,
czuj piasek pd stopami
i tańcz
tańcz ze mną taniec życia.

Tancz wszędzie i zawsze
niech taniec plącze w Twojej duszy,
niech dusza tanczy taniec milości
slodki dar życia i istnienia

a slowa jak kwiaty rozrzycam tu i tam
będą pieścić i muskać,
grać na skrzypcach liter milości,
wpłątać się w Twoje włosy,
rozwiewać sukienkę,
przenosić stopy
a Ty tańcz
tańcz ze mną taniec życia.

Zofia Daga


Droga Lusiu
właśnie przejrzałam całą Twoja strone.Przejrzałam ja drugi raz , po przerwie chyba rocznej.To co teraz czuje to ogromne wzruszenie ... sa nawet łzy... :-)
Pojawiło mi sie duzo wspomnień związanych z Toba...... i ogromna wdzięczność za wszystko co do mnie przyszło od Ciebie...
Przytulam Cie ciepło PIEKNA RADOSNA KOBIETO :-)))

Dana

 

Dziękuję Tobie za wszystko, co dla mnie czyniłaś. Dziękuję za zaufanie, jakim mnie obdarzyłaś, za miłość, wsparcie w trudnych chwilach. Od początku naszej znajomości podziwiałam Twe wspaniale relacje z córkami. Jesteś niezwykłą mamą, babcią, niezwykłą kobietą, która wciąż poszukuje nowych dróg ku lepszej przyszłości. Twa kreatywność w działaniu, w rozwijaniu swojej osobowości przekłada się na miłość, którą darzysz innych
ludzi. Za to Cię Kocham, podziwiam i szanuję. Dedykuję Ci mój wiersz pt: "Anioły"

Spotkałam Anioły....Ludzie, zwykli ludzie
Podobni do mnie.
Ich dusze przepełnione goryczą, obite cięgami życia
Teraz kwitną przybierają barwy tęczy
Oczy pełne blasku i dobroci krzyczą
Ku światu
Jestem szczęśliwy.

Ewa Bugajna
Poetka



Panią Lucynę Michalczyszyn poznałam około 2 lata temu na wyjazdowym kursie RW. Gdy pierwszy raz ją zobaczyłam odczywałam jakiś dyskomfort, coś mnie w tej osobie drażniło, ale po bliższym poznaniu się i zrozumieniu powodu moja reakcja zmieniła się w serdeczną akceptację i szczerą sympatię.Co mnie drażniło? W Lusi zobaczyłam siebie, ona stała się moim lustrznym odbiciem i drażniła mnie tak naprawdę moja osoba, coś, czego nie umialam zaakceptować, wybaczyc, polubić.RW przede wszystkim rozpoczeło proces mojej akceptacji siebie, mojego życia, moich złych i dobrych decyzj. RW pozwoliło mi innaczej spojrzeć na bliskie mi osoby, uzdrowić nasze relacje, wybaczyć nawet, jeśli bylo to bolesne, zaakceptowc wszystko to co było i spojrzeć jasno w przyszłość. Od tego momentu, gdy to zrozumiałam, przeżyłam zaprzyjazniłyśmy się z Lusią i jestem wdzięczna Bogu i opatrzności, że spotkałam Lusię, na mojejej drodze, która wiele mi pomogła i nadal to czyni. Jest to osoba wielkiego serca i z dużym wyczuciem a nasze cudowne rozmowy i spotkania zawsze wnoszą do mojego życia dobro.Wierze, że na świecie jest dużo takich ludzi, którzy tak jak LUSIA roświetlaj nam naszą drogę życia. Dięki Ci Boże i Tobie Lusiu, że jesteś metodę RW POLECAM KAŻDEJ OSOBIE, króra chciałaby cokolwiek zmienić w swoim życiu na lepsze.

Zosia Manager

Dziekuje za cieple slowa,tak blogo zrobilo mi sie na duszy i w serduszku.Ja rowniez poczulam duzo ciepla i milosci od Ciebie. Juz dzis ciesze sie na cieple spotkanie z Toba, a takze nauke, jestes osoba bardzo doswiadczona po wielu szkolenia i naukach, a przede wszystkim umiejaca pracowac z ludzmi. Uwielbiam otaczac sie takimi ludźmi,uczyc sie od nich i przekazywac wiedze dalej,a takze pomagac innym.Kocham ludzi tych dobrych i tych zlych bo nie mnie ich osadzac,choc czasami lapie sie na tym daleko mi do idealu,ale chyba najwazniejsze iz zdaje sobie z tego sprawe i staram sie to naprawic.
Ja decyduje sie na warsztaty od 27-30 marca 2007 w Swinoujsciu,ale bez noclegow bede u mamy.Lepij nie moglo pasowac prosze zarezerwowac miejsce dla mnie,bede bardzo wdzieczna. Pozdrawiam, wysylam duzo ciepla,milosci :)


Lidzia z Hiszpanii: bioenergoterapeutka

Lucynę poznałem w trakcie warsztatu trenerskiego Radykalnego Wybaczania. Miałem okazję uczestniczyć w jej procesach, słuchać jej opowieści i widzieć jej codzienny taniec.
W trakcie naszych rozmów usłyszałem historię kobiety otwartej, radosnej i roztańczonej. Tanecznym krokiem idącej przez ścieżkę życia.


Marcin Kurnik: Trener Radykalnego Wybaczania



WYPOWIEDZI DOTYCZACE MASAŻU LOMI :

Miriam K.: Masaż przeszedł moje wszelkie oczekiwania. Już sam nastrój przed masażem wywołał we mnie dreszczyk emocji: egzotycznie udekorowane pomieszczenie, tropikalna temperatura, pachnące olejki i śpiewana po hawajsku modlitwa.
Leżąc na stole do masażu, przykryta narzutą, czułam się przy tym wspaniale bezpieczna. Już w czasie wstepnej ceremonii mogłam odrzucić wiele obciążeń myśli dnia powszedniego.
Za cel masażu obrałam sobie odrzucenie starego ciężaru i otwarcie się na nową drogę. Dotyk i pocierania masażysty obudziły we mnie głębokie emocje. Rozległy kontakt z dłońmi masażysty, połączony z różnie dawkowanym naciskiem, skłonił mnie do całkowitego zaangazowania się i porzucenia wszystkich ograniczeń.
W czasie masażu pleców poczułam nagłe uwolnienie i miałam uczucie, że stałam się w tym obszarze lżejsza i bardziej rozluźniona.
Przy masażu przedniej części ciała z mojego brzucha od razu wydobyły się dźwięki i poczułam w tym rejonie zbawienne odprężenie.
W obszarze klatki piersiowej wyczułam stwardnienia mięśni między żebrami. Masażysta od razu to zauważył i szczególnie intensywnie zajął się tymi miejscami. Masaż tego rejonu wywołał we mnie takie wewnętrzne wzruszenie, że nie mogłam powstrzymać łez. Ze wstepnej rozmowy wiedziałam, że nie powinnam się powstrzymywać i z twarzą mokrą od łez czułam się bardziej wolna niż poprzednio.
W czasie rozluźniania stawów mogłam całkowicie się odprężyć, w związku z tym poczułam, że wszystkie kończyny stały się bardziej elastyczne. Szczególnie elastyczne stały się barki. Zdziwiło mnie to, ponieważ właśnie w tym miejscu najczęściej byłam napięta.
W czasie kręcenia stawem prawej ręki odczułam silną reakcję w rejonie żołądka. Wspólnie z masażystą doszliśmy do wniosku, że wykonuję za duzo czynności, które są sprzeczne z moją naturą.
Po zakończeniu masażu, przy szklance wody, masazysta opowiedział mi jeszcze kilka interesujących rzeczy, które spostrzegł. Np. uwolnił poczucie strachu, które umiejscowione było w nodze na skutek dawnego urazu.
Bogatsza o nowe doświadczenia i zupełnie innym, pozytywnym spojrzeniem na środowisko oraz moją przyszłość opuściłam pomieszczenie przepełnione silnym hawajskim duchem.
Jestem pewna, że moje życie, na którym koncentrowałam się w czasie masażu, spełni się.
Masaż LOMI LOMI NUI obudził we mnie zainteresowanie wieloma nowymi doświadczeniami. Z pewnością nie był to mój ostatni masaż.


Bernd S.: Po tym jak znalazłem się na emeryturze, koniecznie chciałem zrobić coś dla mojego ducha i ciała. Przyłączyłem się, więc do grupy autogenicznego treningu i miałem z tego wiele uciechy. Pewnego dnia nasza trenerka przy okazji opowiedziała, że interesują ją też hawajskie techniki relaksu, i dlatego nauczyła się popularnego na Hawajach masażu LOMI LOMI NUI. Powiedziała również, że jest to szczególny, całościowy rodzaj masażu. Od razu pomyślałem sobie, że jest to okazja do zrobienia jeszcze czegoś więcej dla mojego ciała, i ustaliłem termin zabiegu.
Gdy wszedłem do pomieszczenia, gdzie miał odbyc się masaż, i zobaczyłem tam hawajską masażystkę, byłem nadzwyczaj poruszony.
Ubrana była w egzotyczny strój i ozdoby, a cały pokój przystrojony był girlandami kwiatów. Wszystko to oraz cudowny zapach przypominały Hawaje.
Podczas wstępnej rozmowy masażystka wyjaśniła mi przebieg masażu i powiedziała, że LOMI LOMI NUI przemawia nie tylko do ciała, lecz także do uczuć. Z zainteresowaniem położyłem się na stole do masażu. Za cel obrałem sobie ogólne odprężenie.
Ponieważ ciągle miałem problemy z zatokami i przynosowymi i rejonem klatki piersiowej, dlatego też szczególnie ciekawy byłem działania masażu w tych rejonach ciała. Podczas masazu twarzy od razu widać było efekty.
Gdy masażystka masowała czoło, rejon oczu, nos i policzki, z nosa wydobyła się wydzielina. Masażystka potrzebowała dużo chusteczek, aby usunąć całą tę ciecz. W rozmowie kończącej zabieg powiedziała mi, że głowa w tym miejscu została oczyszczona i że powinien być bardziej tolerancyjny dla siebie i innych ludzi.
Byłem zdziwiony, gdy w czasie delikatnego głaskania wewnętrznej strony rąk, poczułem rozluźnienie w klatce piersiowej i lekkość oskrzelach. Czy stało się to tylko, dlatego, że życzyłem sobie polepszenia stanu zdrowia?
Zdziwiła mnie również ruchliwość w rękach i nogach, szczególnie po drugim rozluxnianiu stawów. W końcu czterdzieści lat ciężko pracowałem w stoczni i myślałem, że te miejsca są bardziej zużyte.
Mam bardzo twarde mięśnie łydek. W tym obszarze masażystka pracowała szczególnie intensywnie i odkryła barierę w kroczeniu do przodu. Na zakończenie poradziła mi, abym strach przed zmianami zastąpił jakimś silnym, pozytywnym uczuciem.
Na początku czułem zimno w brzuchu. Masażystka masowała ten rejon głaszczącymi i wibrującymi ruchami aż do momentu, gdy odebrałem w tym miejscu przyjemne uczucie i całkowicie mogłem się odprężyć. Interesujące wydało mi się, że było to takie samo uczucie, które miałem przy uzdrawiaczu z anglii. Masażystka stwierdziła, że za bardzo przejmuję się niektórymi sprawami.
Świadomie stwierdziłem, że jeszcze tydzień po zabiegu odczuwałem skutki masażu LOMI LOMI NUI. Jestem jednak przekonany, że moja podświadomość pracuje dla mnie o wiele dłużej. Z pewnością będę poddawał się temu masażowi systematycznie.

Jürgen B.: Z okazji urodzin moja żona sprezentowała mi bon o następującej treści: Prezent według własnego wyboru lub trzy masaże LOMI LOMI NUI. Jednak od razu dała mi radę, abym zrobił coś dobrego dla siebie i wybrał masaże. Ponieważ moja żona doświadczyła już kilka masaży LOMI LOMI NUI i owa masażystka prowadziła także kurs medytacji, na który uczęszczałem, przynajmniej miałem pojęcie, o co chodzi.
Postanowiłem, więc zgodzić się na propozycję mojej żony i ojść na masaż. Poradzono mi również, bym wziął sobie w tym celu dzień urlopu. Wziąłem. Masaż całego ciała!? Zdziwiłem się, ale powoli zaczynało to ciekawić.
W czasie powitania stwierdziłem, że masażystka przeobraziła się w uroczą hawajską dziewczynę. Miała na sobie długą, kolorową suknię i kwiaty we włosach. Wszystko to nabrało tajemniczego nastroju i wzmocniło jeszcze moje dobre nastawienie. Następnie zaprowadziła mnie do Sali masażu. Była jasna i przyjemnie wyposażona.
Było to pomieszczenie do medytacji zarówno dla masażystki, jak i dla pacjenta. Gdy wróciłem z toalety, masażystka poprosiła mnie, abym rozebrał się do naga i położył na brzuchu na stole do masażu oraz przykrył narzutą. Masażysta opuściła pomieszczenie. Przy cichej medytacyjnej muzyce rozebrałem się i położyłem na stole. Byłem napięty, lecz czułem się dobrze. Po chwili masażystka wróciła i włączyła hawajską muzykę. Poprosiła mnie, abym zamknął oczy, i zaczęła modlić się, śpiewając i mrucząc.
Następnie przerzuciła sobie narzutę przez barki, naoliwiła dłonie i ręce i zaczęła masować mój kark, barki i plecy nie tylko przy pomocy dłoni, lecz również przedramionami. Już po krótkim czasie uświadomiłem sobie, że u podstawy tego masażu leży coś, co wymaga długiej, intensywnej nauki. Coraz bardziej zaczynałem się odprężać i czułem się coraz lepiej. Gdybym nie był masowany, prawdopodobnie już po krótkiej chwili bym zasnął. Jednak masaż utrzymywał mnie na granicy półsnu. Umożliwiło mi to, zgodnie z instrukcją masażystki, koncentrowanie pozytywnych myśli na ludziach i zdarzeniach, które łączyły mnie z nimi. Im dłużej trwał masaż, tym lepiej się czułem.
Po pewnym czasie odróciłem się i położyłem na plecy. Ponownie zamknąłem oczy i oddałem się przyjemności masażu. Żałowałem, że te intensywne chwile skończą się. Czułem się akceptowany, bezpieczny i coraz bardziej oddawałem się masażowi. Już podczas masażu zrozumiałem, że nie jest to tylko specjalny zabieg dla ciała, lecz również dla duszy. Co za wspaniałe przeżycie!

Po zakończeniu zabiegu masażystka przykryła mnie ciepłą narzutą. Wyłączyła muzykę i wyszła z pomieszczenia.Mogłem wtedy wchłonąć w siebie całą uwagę i miłość, które odebrałem w czasie masażu. Zasnąłem przy tym. Po jakimś czasie masażystka zapukała do drzwi. Po rozmowie kończącej wstałem, ubrałem się i zszedłem po schodach.
Czułem się lekki i w harmonijnym nastroju. Byłem erotycznie nastawiony. Mój stan można by było porównać ze stanem kochanka, który budzi się po błogim śnie, poprzedzonym erotycznym przeżyciem, i bez pożądania patrzy w oczy swojej kochanki.
Z wdzięcznością ustaliłem z masażystką nastepny termin. To, co w pierwszej chwili wydało mi się cenne, stało się jeszcze cenniejsze.